poniedziałek, 25 sierpnia 2014

jestem najlepsza?

,
ostatnio przyznałam przed kilkoma osobami - i co najważniejsze przed samą sobą, że owszem, jestem. istnieje pewien obszar, skrawek rzeczywistości, w którym znajduję mój udział. i nawet teraz, pisanie o tym wprost przychodzi mi niełatwo i bynajmniej, nie jest to żadna kokieteria, ani zgrywa z mojej strony. po prostu, w naszej kulturze mówienie o sobie w najlepszym świetle, w pierwszej osobie, w dodatku przez kobietę jest co najmniej nie na miejscu. od zajęć plastycznych we wczesnej podstawówce przyzwyczajani(NE) jesteśmy do mówienia, że nasz obrazek jest najbrzydszy... nie jest (było) tak? 

ostatnio również, bliski memu sercu kobiecy tandem ogłosił świetną moim zdaniem akcję, pt. JESTEM NAJLEPSZA. banalne? uważam, że każda okazja jest dobra, żeby zaaplikować sobie porządną dawkę wzmocnienia. niezwykle mile jest słuchać z czyichś ust dobrych słów na nasz temat, jednak słowa wyrażane przez nas samych, mają największą moc. 

zasady są proste: wysyłasz dziewczynom swoje zdjęcie i opis w czym jesteś najlepsza - wystarczy jedno zdanie, słowo nawet. to takie proste, że aż trudne. ale spokojnie, do zrobienia;)

po raz ostatni: 

love2work.pl

zachęcam!
Read more →

wtorek, 17 czerwca 2014

rycząca 30-stka

,
google grafika

kilka tygodni temu zmieniłam kod. z dwójki przeskoczyłam na trzy i ... nic. świat się nie zawalił, ziemia nie rozstąpiła się, ani nie wystąpiła żadna z siedmiu plag egipskich. przeżyła ludzkość, przeżyłam i ja.

jeszcze pół roku temu, wiek lat trzydziestu wydawał mi się granicą ostateczną, po przekroczenia której będzie już tylko z górki - szybko, nieuważnie, zmierzając do końca. jeśli nic do tej pory nie osiągnę, nie osiągnę już nigdy. nadchodzącą apokalispę zapowiadały ostatnie dni przed urodzinami. tak dziwnego tygodnia nie miałam nigdy. mój lęk (niechęć też) wyrósł jak zakwas na chleb do tego stopnia, że świętowanie ograniczyłam do najbliższych przyjaciół. żadnej rodzinnej imprezy, żadnego napawania się dorosłością. dzień, jak co dzień.

podświadomie, temat TRZYDZIESTKI wyłapywałam zewsząd. obawy Przyjaciółki, przemyślenia na fochu i na porysunkach. przeczulenie na maksa. zupełnie niepotrzebnie. w tym jednym, wyjątkowym dniu, miliony osób na całym świecie, razem ze mną, przeszły na drugą stronę. kolejna inicjacja za nami. żadnego trzęsienia, ani pierdolnięcia. 

być może upały i noszone sukienki sprawiły że, przez kilka kolejnych dni czułam się mega kobieco(!) zeszłam już na ziemię. jedyną zmianą jest to, że odpowiadając na pytanie "ile masz lat", mogę powiedzieć "skończyłam trzydzieści", wywołując mega zdziwienie, bo wyglądam raczej tak:

google grafika



Read more →

czwartek, 15 maja 2014

POSZUKUJĄC #5 (p)oszukiwany-(p)oszukiwana?

,

- masz pracę? 
- mam.
- dasz pracę?

w kwesti pracy - jej posiadania lub nie, szukania (lub nie), jakości i bylejakości napisano tomy, wypowiedziano tysiące (nie zawsze potrzebnych) słów i rozmyślano na setkach konferencji, na sympozjach, spotkaniach projektowych i-te-de. praca to temat na czasie.
sama również, w ramach osobistego cyklu, rozprawiam co kilka wpisów o tym jak mi było, jak jest i jak może być. o konkursach było tutaj -> KLIK, dzisiaj czas na ogłoszenia;>

co jakiś czas przeglądam, i owszem. może coś mnie spektakularnego ominie, stracę szansę na wypasioną posadę, szefa z bajki, szybką i stabilną (to się chyba jednak wyklucza) karierę i totalną (oczywiście in plus) zmianę dotychczasowego życia - jak w kawale o graczu lotto, modlącego się o wygraną, który jednak nie kupił losu. nie wiem.

...no więc przeglądam te ogłoszenia i (pomijając względną atrakcyjność ofert) dochodzę do wniosku, że niektórzy szukają idiotów. jak mam traktować ogłoszenie, w którym nie ma informacji o przyszłym pracodawcy - oprócz wzmianki, że jest on liderem, na dodatek prężnie (a jakże!) rozwijającym się, w swojej branży, brak jest oferowanych warunków pracy - oprócz szansy rozwoju w dynamicznym zespole (o warunkach finansowych możesz sobie pomarzyć)? oczekiwań za to cała lista - wymagane i preferowane - nie-do-wyboru, za to do koloru. 

analizując głębiej elokwencję i domniemane zamiary rekruterów, dochodzę do niepokojącego wniosku: a może to ja zwariowałam sądząc, że uczciwie byłoby przedstawić wszystko czarno na białym? a może mój czas już minął i ogłoszenia typu "to nie jest praca marzeń... ani słowa o obowiązkach (autentyk)" są normalną sprawą i albo się przestawię, albo wypad? cóż...

na dobrą sprawę, nie muszę tego czytać - a nawet jeśli, mogę to traktować (oby jak najdłużej), jako niewymagająco-odmóżdżającą papkę.


Read more →

środa, 7 maja 2014

Have a good month;)

,
źródło: google grafika

nie licząc się z nikim poza mną zapowiadam, że ten miesiąc będzie wyjątkowy. z bardzo osobistych powodów, bardzo lubię maj - wczoraj narodził(a) się kolejny:D

wypełniona radością, być może zatraciłam się trochę (stąd balony). zdarza się:)

wczoraj też uczestniczyłam w spotkaniu OpenCoffee. głównym powodem była chęć: porannej kawy w ulubionym miejscu, innego rozpoczęcia dnia, zaspokojenia ciekawości i przede wszystkim wyjścia do ludzi. może frazes, ale dla mnie to ważne. formuła spotkania przypominała mi... hmm... siedzieliśmy w kole, każdy przedstawiał siebie... z kolejną osobą siedzącą bliżej mnie, serce biło mi jak oszalałe. no i poszło: imię, nazwisko, czym się zajmuję, co chciała(by)m zrobić. jaki był odbiór? nie wiem, ale wizytówki poszły w ruch:)

pomysł spotkań TEGO typu bardzo mi odpowiada. jako przedstawicielka gatunku stadnego, kontaktu z innymi ludźmi potrzebuję jak powietrza. przy okazji, i to chyba jest głównym założeniem organizatorów, można spotkać osoby z tak zwanej branży, wymienić się pomysłami, znaleźć grafika na przykład, albo zaoferować siebie. śledząc kolejne wydarzenia widzę, że olsztyn faktycznie rozruszał się - byleby nie zgasł pod pierwszym wzniesieniem;p

polecę banałem: niech maj będzie z Wami!;)




Read more →

sobota, 26 kwietnia 2014

żałuję

,
nieczęsto mam tak po przeczytaniu książki. zazwyczaj już w trakcie lektury oceniam czy jest dobra (w mojej skali), czy niewarta zaangażowania. kilka pozycji ciągnie się za mną od dłuższego czasu - chyba muszę  do nich dojrzeć. 

o "Suce" Katarzyny Grygi już wspominałam -->TUTAJ. przypasowała mi bardzo. znając tylko tytuł, miałam odmienne wyobrażenia co do jej treści, kreacji bohaterek, fabuły itd. przed chwilą przewróciłam ostatnią stronę. żałuję, że to koniec.


główna bohaterka, trochę ode mnie starsza, zamyka się (skądinąd w momentami atrakcyjnym) swoim świecie - odcina od przykrych wspomnień, przyszłych-nieprzyjemnych zdarzeń i ludzi mogących je generować. ma świetny kontakt z matką i swoim Wyżłem. nikt więcej nie ma do niej dostępu. prozaiczny powód sprowadza ją do szarej rzeczywistości. Suczy charakter nie pozwala jednak na taki stan...

jestem ciekawa innych spostrzeżeń. puszczam Sukę w obieg;) 
Read more →

środa, 23 kwietnia 2014

1% to za mało

,
dokładnie tydzień pozostał do ostatecznego terminu złożenia deklaracji podatkowej. mój stosunek do tego typu czynności jest conajmniej ostygły, a urząd skarbowy kojarzy mi się raczej z grą planszową, pełną pułapek i zagadek, niż z instytucją przyjazną obywatelowi.

nie ma jednak tego złego i dzięki opcji przekazania jednego procenta płaconego przez nas podatku możemy kogoś wesprzeć. w moim przypadku kwota ta niestety nie jest wysoka, ale jak mówią "grosz do grosza..."

pytając wprost, komu dać? kogo wesprzeć? komu okazać wsparcie? jak pewnie zauważyliście, potrzebujących, zarówno prywatnych osób, jak i organizacji jest cała masa. potrzeby są przeróżne. skala jest ogromna - do tego stopnia, że w pewnym momencie czułam się bombardowana informacjami i nawet ich nie czytałam. przykro mi.

mam jednak swoje osobiste typy, którym dałabym po 3% mojego podatku:
Read more →

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

poznaj sukę po okładce

,

trochę przypadkiem stałam się właścicielką "Suki" autorstwa Katarzyny Grygi. książka świetna, napisana tak jak lubię, z pazurem. jakiekolwiek skojarzenia nasuwa tytuł, moim zdaniem warta jest przeczytania.

egzemplarz, który pożyczyłam od mamy - a który był przez nią również uprzednio pożyczony - przeszedł na stan mojej biblioteki za sprawą owinięcia go w gazetę (jasna okładka i lokalny tygodnik nie idą ze sobą w parze;p). podreptałam zatem do empiku celem odkupienia i z pełną świadomością - premedytacją nawet - zapytałam pana informatora: "przepraszam, gdzie znajdę sukę"? informator nie wiedział (jego mina była cenna:D)

wiedział za to kolega informatora, który w try-mi-ga podszedł do półki i odnalazł poszukiwaną. poinformował mnie również, że posiadają książkę o podobnym tytule, którego jednak nie wypowie na głos... zapytałam, czy czytał obie. niestety nie, ale na pewno są podobnej treści (!)  książki na półce jednak nie było, ale jej opis pokazał mi na tablecie. koleś zaserwował mi "Zgorzkniałą pizdę" Sveland'a Maria.

dziękuję panu bardzo.
Read more →